W krakowskiej Plackarni „Syta Mysz” ziemniaczany placek może być zarówno dodatkiem do gulaszu, jak i głównym bohaterem obiadu. W menu są wersje z wołowiną, kiełbasą, szpinakiem i łososiem, a także placki na słodko. To propozycja dla tych, którzy lubią kuchnię konkretną, sycącą i bez udawania.
Rano można tu wpaść na śniadanie angielskie, amerykańskie, śniadanie Syta Mysz albo pankejki. W porze lunchu dochodzą domowe zupy, zestawy dnia i obiady. Są też opcje wegetariańskie, desery oraz napoje, więc łatwo skomponować zarówno szybki posiłek, jak i spokojniejszy obiad.
Jedzenie da się zjeść na miejscu, odebrać osobiście albo zamówić z dostawą. W sezonie można usiąść na zewnątrz, a lokal przyjmuje także rezerwacje. Orientacyjnie posiłek kosztuje 20-40 zł za osobę, natomiast osoby regularnie jedzące na mieście mogą skorzystać z abonamentów obiadowych ważnych przez 6 miesięcy.
„Syta Mysz” dostała wyróżnienia w plebiscytach Złota Firma i Orły Gastronomii. Najciekawszy punkt tego miejsca pozostaje jednak prosty: zwykły placek ziemniaczany dostaje tu wiele różnych ról, od śniadania po pełny obiad z gulaszem.