W Jamrze na krakowskim Zabłociu shawarma i kebab dostają wyraźnie syryjski kierunek: mięso halal łączy się tu z pitą, pastą czosnkową, syropem z granatu i dodatkami inspirowanymi kuchnią Lewantu. Można zjeść na miejscu, zabrać jedzenie na wynos albo zamówić je z dostawą.
W menu są shawarmy w picie w kilku wariantach, między innymi Aleppo, Classic, Syrian, Cheese i Olives, a także shawarma na talerzu z frytkami, warzywami, sosem i pastą czosnkową. Dla odmiany od kanapki można wybrać grillowanego kurczaka, shish tałuk, wołowe shish kofta albo baraninę hash hash. Pojawiają się też dania specjalne, takie jak Maria i Toshka.
To miejsce na szybki lunch, kolację albo późniejszy posiłek, kiedy zwykły kebab przestaje wystarczać. Po jedzeniu można sięgnąć po baklawę, kawę arabską, herbatę arabską lub ayran. Lokal ma miejsca siedzące, obsługuje także grupy, studentów i turystów, a według dostępnych informacji można porozumieć się po angielsku.
Najciekawsze jest tu odejście od schematu polskiego kebaba: autorskie nazwy dań odwołują się do Aleppo i syryjskich smaków, a całość prowadzi w stronę kuchni bliskowschodniej, w której dodatki grają równie ważną rolę co mięso.